|
W POŁOWIE DROGI
Pavel Novák Znany czeski literat,
autor Dziejów dobrego wojaka Szwejka, Jaroslav Hašek został na trwale
Rany boskie, co pan wygadujesz, panie Szwejk, przecież za to można iść do więzienia. Pocałujcie mnie... i tak dalej. Okrzyki Józefa Szwejka jadącego na wojnę na wózku pchanym przez zmęczoną panią Millerową, rozpoczęła się na krakowskim Rynku uroczystość, której kulminację stanowiło odsłonięcie pamiatkowej tablicy poświęconej Jaroslavowi Haškowi, duchowemu ojcu dobrego wojaka z CK austriackiej armii. Pochód z kapelą ruszył z rynku w kierunku Wawelu, a turyści i krakowianie byli świadkami tego, jak wojak na wózku wymachuje kulą i krzyczy, że jest gotów zginąć za cesarza pana i jego rodzinę. Ludzie stojący na chodníku przeważnie wiedzieli, kogo odgrywa aktor krakowskiego teatru, który przez całą drogę witany był owacjami. Trzeba jednak przyznać, że niekórzy byli nieco zaskoczeni widząc mnóstwo żołnierzy w austriackich mundurach. A na dodatek zupełnie się nie znali na literaturze. Jak na przykład turystka z Katalonii. To chyba jakiś wojenny weteran, co? Co? Dobry wojak Szwejk. Nie, naprawdę nie znam tej historii. Proszę mi wybaczyć. Będzie wybaczone. Następnie pochód doszedł aż do budynku dawnego aresztu miejskiego, w którym obecnie znajduje się siedziba krakowskiego konserwatora zabytków. Wykonana z brązu tablica z wygrawerowanym portretem Jaroslava Haška pochylonego nad kartką papieru była zakryta wojskowym płaszczem. Wspólnego odsłonięcia tablicy dokonał wnuk Haška, Richard, konsul generalny Republiki Czeskiej w Katowicach, Josef Byrtus, oraz czeski ambasador, Bedřich Kopecký. Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że polscy przyjaciele wykorzystali moment uwięzienia Jaroslava Haška do odsłonięcia jego popiersia i świętowania tej uroczystości. To jest właśnie ten przewrotny haškowski humor. Wygląda więc na to, że Polacy też noszą w sobie odrobinę haškowskiego humoru, mimo że się do tego nie przyznają. Wnuk Jaroslava Haška był bardzo zadowolony z odsłonięcia tablicy poświęconej jego dziadkowi. Kto by nie był zadowolony? Przecież to jasny dowód na to, że, ta uroczystość ma szersze znaczenie, że przejawia się w niej jakaś wzajemność i że służy ona pogłębianiu przyjacielskich więzi między nami. Jaroslav Hašek spędził
w krakowskim areszcie 3 miesíące. Policja CK zamknęła go w tym przybytku,
po tym jak znalazł się niebezpiecznie blisko rosyjskiej granicy, która
wówczas w roku 1903 przebiegała niedaleko od Krakowa. Ach, wy, czarna bestio, ośle, żyrafo, trąbo, łajzo, ścierwo, wy, inteligencie. Wy, zasrana onuco, małpo w cywilu, śmierdzielu, bałwanie, gapo, arcyłotrze, wy, godna politowania pomyłko natury, wy, hańbo ... o o odmaszerować. Jaroslav Hašek znalazł się w Krakowie w dobrym towarzystwie. Miasto fundując pamiątkowe tablice oddało hołd na przykład Goethemu czy Balzakowi. Przeżyli oni w Krakowie piękne chwíle, a mimo to nic o nim nie napisali. Zauważa jeden z krakowskich szwejkologów a zarazem były korespondent PAP w Pradze, Leszek Mazan. W odróżnieniu od Goetheho
Hašek siedział tu w kryminale, a jednak mimo to zamieścił bardzo miłe
wzmianki o Krakowie w swoich dwóch opowiadaniach i jednej powieści.
|